WYBIERZ JĘZYK:
PL EN
USŁUGIDYSTRYBUCYJNE LOGISTYKA DLAE-COMMERCE USŁUGIMARKETINGOWE DRUKARNIACYFROWA HOSTINGHOMER E-PUBLIKACJE
AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI

"Setka po łódzku" 10-12 wrzesień 2010 - relacja z rajdu po Ziemi Łódzkiej

W dniach 10-12 wrzesień odbyła się zapowiadana "setka po łódzku" - rajd, w którym udział wzięli pracownicy OSDW AZYMUT.
Poniżej zamieszczamy relację naszego maratończyka - Krzysztofa Drożdzyńskiego.

Piątek, 10 września 2010 roku, godzina 16.00.
Monika, Bartek, Przemek, Wojtek i ja kończymy pracę, robimy ostatnie zakupy, jemy pożywny obiad i jedziemy do bazy „Setki" w szkole w Łagiewnikach.
Start - godzina 19.00. Nasz cel ukończyć pierwszą pętlę, 50 kilometrów wokół Zgierza, i jeśli wystarczy sił to kontynuowanie marszu na kolejnej „pięćdziesiątce" w sobotę.
Pierwsze kilometry to trasa wytyczona na pograniczu Łodzi i Zgierza.
Idziemy przez labirynt dróg gruntowych i ścieżek poprzez nieużytki, ogródki działkowe i lasy.
Trzymamy się mapy i opisu, a i tak gubimy drogę, na szczęście po kilku minutach wracamy na właściwy szlak.
Idziemy przez zgierskie Chełmy, mijamy Nową Gdynię i las Okręglik.
Następnie zahaczamy o Park Przemysłowy „Boruta" - żadne słowo nie jest w stanie oddać zapachu unoszącego się z osadników chemicznych :-)
Dochodzimy do Lasu Krogulec i idziemy jego skrajem aż do wsi Lućmierz-Kolonia.
Na końcu miejscowości zaliczamy pierwszy punkt kontrolny - za nami 16 km - czas 2:35.
Wchodzimy do Lasów Grotnickich.
Po 2 km dochodzimy do czerwonego szlaku i wędrujemy wzdłuż jego znaków kolejne 5 km przez las, następnie przez wieś Rosanów, kolejny las, przechodzimy pod autostradą i dochodzimy do Dzierżąznej, gdzie na 30 km podbijamy kolejny punkt kontrolny - nasz czas 5:31.
Na tym etapie Bartek i Przemek podjęli decyzję o zakończeniu marszu.
Po dłuższej przerwie ruszamy dalej w trójkę. Idziemy przez Białą i Jeżewo.
Na skraju wsi Szczawin odbijamy na południe, ponownie przechodzimy pod autostradą i na wzgórzu przed wsią Dąbrówka-Marianka dochodzimy do kolejnego punktu kontrolnego - 40 km - czas 7:48.
Mijamy wieś i dochodzimy do kolejnej strefy przemysłowej Zgierza - tym razem mamy okazję z bliska przyjrzeć się fabryce „Atlasu" :-)
Po krótkim błądzeniu udaje nam się znaleźć drogę do Łagiewnik Nowych.
Wieś przecinamy i po chwili dochodzimy do czerwonego szlaku, którym już bez większych przygód docieramy do bazy - 50 km w czasie 9:36.
Jesteśmy bardzo zadowoleni - uzyskaliśmy, mimo kilku przerw i błędów na trasie, czas poniżej 10 godzin, co dało nam średni czas marszu powyżej 5 km na godzinę :-)
Na tym etapie Monika i Wojtek zakończyli udział w Rajdzie.
Zostałem chwilowo sam na placu boju. Do startu trasy dziennej pozostało 2 godziny.
Postanowiłem zaczekać i wspólnie wystartować z kolejnymi reprezentantami „Azymutu". Wolny czas poświęciłem na przepakowanie plecaka, posiłek i krótki sen.

Sobota, 11 września, godzina 7.00 - start pętli
Jest mglisty, rześki poranek. Na szczęście nie pada.
Dołączam do kolejnej reprezentacji „Azymutu”, która składa się z Ani, Rafała, Adama, Jacka, Andrzeja i jego syna Marka (piętnastoletni Marek był najmłodszym uczestnikiem rajdu :-)).
Ruszamy przez Las Łagiewnicki w stronę Rogów, które osiągamy na wysokości stacji benzynowej.
Przechodzimy przez ulicę Strykowską, dochodzimy do ul. Nad Niemnem, która w tym miejscu jest zwykłą drogą gruntową :-).
Po kilku minutach dochodzimy do bunkra, który jest pierwszym na naszej trasie punktem kontrolnym bez obsługi sędziowskiej.
Odnajdujemy i naklejamy znaczki na karty startowe i ruszamy w dalsza drogę. Po dwóch kilometrach marszu dochodzimy do Radarów.
Tu zaliczamy punkt kontrolny - 9 km - czas 1:35.
Jesteśmy na środku „ósemki” - ten sam punkt kontrolny przyjdzie nam odwiedzić jeszcze raz pod koniec trasy.
Następnie kierujemy się na wschód przez malownicze pola i wsie: Dąbrowę, Bukowiec, Grabinę, Plichtów.
Na tym odcinku wielokrotnie wspinamy się na wzniesienia z których mamy okazję obserwować rozległe krajobrazy :-)
Za Plichtowem skręcamy na południe i przez Teolin docieramy do Lasu Wiączyńskiego i zaraz na jego początku docieramy do kolejnego bunkra.
Tu również ukryte są kontrolne znaczki :-), które naklejamy na karty.
Kolejne 4 km to, jak się później okaże, najgorszy odcinek rajdu jaki przyszło nam pokonać.
Były to rozjeżdżone błotniste, leśne dukty. Udało się nam jednak z nimi uporać i dotrzeć do kolejnego punktu kontrolnego - 25 km - czas 5:02.
Odpoczywamy jedząc nasze zapasy, które popijamy gorącą kawą i herbatą przygotowaną przez organizatorów.
Ruszamy i po 2 kilometrach dochodzimy do cmentarza wojennego z I Wojny Światowej.
Tu przy pomniku kolejny punkt kontrolny i znaczki do pobrania.
Idziemy dalej - niestety niedługo potem Andrzej i Marek wycofują się z dalszej wędrówki, a po kilku kilometrach rezygnuje również Adam.
Teraz czeka nas „zamknięcie południowego kółka ósemki” :-)
Kierujemy się przez Wiączyń na zachód, a następnie przez Mileszki i obrzeża Nowosolnej idziemy na północ aż do Radarów, które zdobywamy po raz drugi w dniu dzisiejszym - punkt kontrolny 38 km w czasie 8:36.
Następnie dalej wędrujemy na północ. Mijamy Wódkę, Dąbrówkę, Borki i dochodzimy (gubiąc po drodze szlak :-)) do zajazdu Gościniec w Nowym Imielniku. Tu kolejne znaczki, krótki odpoczynek i w drogę - zostało tylko 6 km do mety :-) Sześć kilometrów, ale jakie cierpienie: ból mięśni i stawów, pęcherze na stopach, niechęć do dalszego maszerowania...
Pokonaliśmy jednak te „niewielkie” :-) przeciwności.
Wdrapaliśmy się na kolejne dwa wzniesienia i przez Las Łagiewnicki dotarliśmy do mety.
Tu zostaliśmy przywitani głośnymi brawami przez organizatorów oraz innych uczestników rajdu.
Poczęstowano nas zupą pomidorową, a przy ognisku ogłoszono wyniki. Otrzymaliśmy dyplomy i drobne upominki.
Upiekliśmy i zjedliśmy kiełbaski. Po tych wszystkich atrakcjach rozjechaliśmy się do domów na zasłużony odpoczynek...